Na wniosek strony samorządowej listopadowa Komisja Wspólna rozpoczęła się dyskusją na temat stanu wdrażania środków unijnych w obecnej perspektywie. W doniesieniach medialnych pojawiały się głosy oskarżające samorządy nie tylko o słabe wykorzystanie, ale nawet o bojkotowanie programów unijnych. Merytoryczne prezentacje (obok) dotyczące regionalnych programów operacyjnych, a także dwóch krajowych: Polska Wschodnia oraz Infrastruktura i Środowisko przygotowało Ministerstwo Rozwoju.

Krótkie resume

Piotr Zygadło, dyrektor Departamentu Regionalnych Programów Operacyjnych w resorcie rozwoju poinformował, że w perspektywie unijnej na lata 2014-2020 do JST może trafić około 100 mld zł, z czego około 65 mld w RPO. Dyrektor podkreślił, że zwiększyła się odpowiedzialność samorządu regionalnego, który dysponuje teraz 40-procentami funduszy (z dotychczasowych 25%). Pojawiła się też nowa paleta instrumentów dedykowanych JST, takich jak Zintegrowane (w tym Regionalne) Inwestycje Terytorialne oraz kontrakty terytorialne. W obecnym okresie programowania miasta są nie tylko beneficjentami, ale też niektóre współzarządzającymi w programach regionalnych (ZIT-y). Przypomniał też, że aby móc skorzystać z unijnych środków JST musiały uzgodnić RPO z Komisją Europejską oraz spełnić warunki ex ante.

Stan na dziś

Zaangażowanie środków w krajowych programach sektorowych wynosi od kilkunastu do dwudziestu kilku procent, a w RPO od kilku do dwudziestu kilku procent. W przypadku RPO niepokojąca jest skala zróżnicowań między regionami. O ile porównywanie z programami krajowymi nie zawsze jest adekwatne, tak w przypadku zestawienia programów regionalnych widać, że jest możliwość realizacji programów szybciej, bo warunki są zbliżone dla wszystkich. – mówił dyrektor Zygadło. Według niego mogą za tym stać np. różne procedury w zakresie naboru i oceny wniosków. Konsekwencją jest zbyt wolne tempo uruchamiania konkursów, a co za tym idzie – kontraktacji środków. W związku z tym prognozy w wielu RPO na 2016 pozostaną niezrealizowane.

Stanowisko samorządów

Samorządowcy są przekonani, że w przyszłym roku nastąpi przyspieszenie alokacji środków. Andrzej Porawski, sekretarz strony samorządowej pokazał wykres pokazjuący realizację projektów w poprzedniej perspektywie finansowej – 2007-13 (w załączeniu). Wtedy przyspieszenie wydatkowania środków nastąpiło w 2009 r., czyli 2 lata po jej rozpoczęciu. Sama Unia Europejska zdefiniowała to jako N+2, bo było wiadomo, że trzeba sformułować programy krajowe oraz regionalne, a na to potrzebny był czas. Teraz mamy perspektywę N+3, bo UE spóźniła się z określeniem warunków realizacji programów i sama wyznaczyła dłuższy okres na rozpoczęcie ich realizacji.

Marcin Wajda, dyrektor ds. funduszy unijnych w mazowieckim urzędzie marszałkowskim podkreślił, że mówienie o opóźnieniach we wdrażaniu RPO jest nieuprawnione. Programy te będą bowiem oceniane w przeglądzie śródokresowym dopiero w 2018 r. Będą w nim brane pod uwagę zarówno zasada N+3, jak i tzw. kamienie milowe. Na dziś żaden RPO nie jest zagrożony.

Często pieniądze są już dostępne w województwach, ale beneficjenci nie są gotowi. Zarząd województwa mazowieckiego byłby skłonny jutro podpisać umowę np. na kolej do Modlina, tylko beneficjent nie ma przygotowanej dokumentacji do realizacji takiego przedsięwzięcia. – wyjaśniał Wajda.

Ważny jest problem z wkładem własnym po stronie samorządu. Dlatego że zaczynamy tę perspektywę z dwukrotnie wyższym poziomem zadłużenia niż to było w poprzedniej (29 mld do 60 mld obecnie). I bez rozluźnienia rygorów, o które samorząd od dawna zabiega, może być trudno zrealizować te wszystkie zamiary i projekty. Trzeba myśleć o zmianie indywidualnego wskaźnika zadłużenia, aby uelastycznić nasze zdolności finansowe – powiedział Zygmunt Frankiewicz, prezes Związku Miast Polskich.

Kwota wolna od podatku

Na wniosek samorządowców Komisja zajęła się też skutkami dla budżetów JST zwiększenia od 2017 r. kwoty wolnej od podatku PIT. Tomasz Szałowiński, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Makroekonomicznej resortu finansów wyjaśniał, że w ustawie nie jest przewidziana żadna rekompensata utraty dochodów z PIT-u. Szacuje się, że wyniesie ona ogółem 1 mld zł rocznie i będzie solidarnie ponoszona przez budżet państwa i budżety JST. Skutki jednak nie mają być równe udziałowi w podatku PIT, bowiem projekt dotyczy osób nisko uposażonych, a tam – jeśli rodzina ma dziecko - to budżet państwa finansuje niewykorzystaną kwotę ulgi na dzieci do wysokości składek wykazanych na zeznaniu podatkowym. W związku z tym większe skutki, około 70% ubytku będzie ponosiło państwo.

Pomimo to samorządowcy chcą podjęcia rozmów na temat potrzeby i ewentualnych sposobów zrekompensowania ubytków w dochodach JST, co nastąpi na najbliższym posiedzeniu Zespołu Finansów Publicznych.

Hanna Hendrysiak